Full Moon Eclipse

Wyłamując się od formy, znaczy sie od gęby…czy jak ją tam zwał, piszę dziś o pełnym zaćmieniu księżyca, które oglądać mogliśmy zobaczyć 21 Lutego od około 00:35. Dla tych, którzy niewiedzą nawet co to księżyc, czyli takich jak DoDo, polecam lekturę Onetu lub Wikipedii, w celu zapoznania się z tematem. Dla bardziej zaawansowanych, czyli tych, którzy odróżniają księżyc od słońca, mam parę zdjęć i obrazków ilustrujących to piękne i jakże romantyczne zjawisko. Następne tego typu zjawisko będzie można oglądać dopiero 15. Czerwca 2011 roku. Więc jeżeli ominęła was taka przecudna romantyczna przygoda, leżenia bykiem na ziemi, patrząc w niebo to żałujcie. Ja oczywiście żałuje razem z Wami, komu by sie chciało leżeć samemu na dworze, gdzie temperatura spadła poniżej zera, a niebo było bardzo zachmurzone, że prawie nic nie było widać…Zato ktoś zrobił ładne zdjęcie: Moon

moon eclipse

Add comment luty 24, 2008

Jedna dwie czi cztirzi to je czeska wyliczanka.

Ze względu na ślepą fascynację Monisi Jozinem z Bazin postanawiam poruszyć ów temat. I sorry nie bedzie dzisiaj z polskimi literami i z przecinkami bo mi sie nie chce. Alek niech trzyma poziom :P

W kazdym razie. Prosze o 3 logika poparte argumenty ze biedna czeska piosenka charakteryzujaca czeski folklor jest fenomenem. I Moniś, ja Twój gust szanuje i pamietam ze razem kupowalysmy rozowa bluzke, ale serio, ubaw po pachy z takiej piosenki, jednej z wielu tak naprawde, wydaje mi sie mniej wiecej tym samym czym dzwiekonasladownictwo w wykonaniu mojego i Twojego kolegi z runa lesnego.
Powiedzmy sobie szczerze, ze polskie tłumaczenie tekstu do Jozina z Bazin zostało nieco podkoloryzowane wiec smiesznosc tekstu odpada tymbardziej, ze wiekszosc z Was słuchajac piosenki po raz pierwszy pewnie nawet na niego nie zwróciła uwagi.
Z ewentualnego podkładu muzycznego nie ma sie co brechtać bo jakos Nirvany tez wielu z Was słucha a przeciez zaledwie Am i E w co drugiej piosence to chyba szczyt marzeń słuchacza nie jest. Są jeszcze dziwaczne ruchy panów wykonawców. No nie wiem. Gorsze rzeczy widziałam i nie trafiały na pierwsze strony gazet. Pozostaje kwestia języka, który ewentualnie moze smieszyc, ale jak juz wspominalam bynajmniej nie ze wzgledu na tresc merytoryczna. A jak się z samego czeskiego śmiejecie to ja Wam serdecznie współczuję.

tak jestem zdeklarowaną obronczynia wszystkiego co czeskie.

a do prdele s vami :P

A teraz Ty Alek, bo Tobie sie podoba.
_________________________________

Zauważ Doroto tą kreskę powyżej, służy ona ewidentnemu oddzieleniu mojego tekstu od twojego. Nie będę mówić czemu, bo oczywistych rzeczy się nie mówi. Powiem Ci nawet Doroto, że zrozumiałem po twoim wykładzie o Języku Czeskim, co znaczy twoje przedostanie zdanie w tymże języku. No cóż, wrodzona inteligencja, czy jak tam się to nazywa. Miałem podnieść poziom, prawda? Szczerze…to chyba tak nisko go spuściłaś, że ciężko ciężko. Może po prostu pokażę, naszym milionom co nam czytają jaki jest Józef z Bagien, bo tak się nazywa w tłumaczeniu na Polski, na prawdę?

oto on, boski i jedyny w swoim rodzaju, dziwie się, że MTV Music Awards nie ubiega się o wydanie krążka z tym nagraniem, pewnie dogadują sprawy z rozdziałem pieniędzy i transmisjami w telewizji, bo taki zespół to jak wszyscy wiedzą mało nie bierze, no ale koniec gadania, bo wszyscy czekają aby się ukazał, to on JÓZEF Z BAGIEN, otrzymałem właśnie wiadomość przez mikro słuchawkę, że utwór ten dedykowany jest Monice Kuak, wszyscy ją znają i uwielbiają, podobnie jak sam zespół, ze studia w Skoczowie, żegna się z Wami Alek Zara’ński

4 comments styczeń 23, 2008

Nowa nota, ej.

Nudzi mnie się, więc wzięłam się za robienie testów. Takich psycho. Tzn… ej…

No i w każdym razie wyszło mi, że jestem kolejno: Homerem (J. Simpsonem), Peterem Griffinem, Horatio Canem, Dr Housem i Elmo.

Nie ma się czym szczycić biorąc pod uwagę, że Homer jest alkoholikiem, Peter debilem, House lekomanem, Elmo emo a Horatio ma bzika na punkcie czystości swoich Ray Banów. No to macie obraz mojej osobowości.

W sumie to… mam kaca po wczorajszym mieszaniu brackiego z wyborową (alkoholizm plus głupota), na co wzięłam tradycyjnie dwie tabletki (lekomania) co pomieszawszy z wódką dzisiaj wieczorem (patrz, znów alkoholizm) dało melancholijność nastrojową (emo). A Ray Bany leżą w pudełku na biurku, bo mi ich szkoda. Jeszcze się porysują albo coś…

Moje ferie w porządku. A Twoje, Aleksander?

———————————————

A moje też

myslalem ze sie rozpiszesz…;p

2 comments styczeń 20, 2008

After Bauns!

No i już po studniówce, w prawdzie jeden dzień minął jak nic…bo wczoraj spalem cały dzien, ja wrócilem o 8 rano, nie wiem jak dodo, i pewnie wytrzymałbym bez snu, ale stwierdzilem, że nie chce mi się być tfardym chłopaczkiem i nie bede 3mał na siłe…i spałem do 15:03;22. Następne godziny mijały coraz lepiej i lepiej…a moze coś o samej studniówce. Żarcie było zajesuperhiperfajne!! Wszyscy wzdychali do łososia, że jest taki miękki i rozpływa się w ustach, wszyscy delektowali się niesmacznym w zasadzie sushi, którego wszyscy chcieli spróbować, jedyne co w nim było super to taka zielona maź koło niego smakująca jak chrzan tylko sto razy mocniejsza…której nazwy zapomniałem.

*zdjęcia w najbliższym czasie

No a tańce, to sama już słodycz…:D teraz doro, jak przyjdzie to coś skleci: (chociaz się opuszcza ostatnio)
grunt to trzymać rame! :*

A Doro doro wróciła do domu przed siódmą i, zaznawszy krótkiego, acz zbawiennego snu, udała się okolo godzin poludniowych na miasto w celach kurtuazyjnych. Niedospanie spowodowało późniejsza tzw “fazę alkoholową” po dwóch piwach. Ale ja nie o tym miałam.

Moje wrażenia ze studniówki? Jedzenie bardzo dobre aczkolwiek nie pokusiłam się o skosztowanie niczego więcej poza kawałkiem kurczaka o wymiarach 2cm na 2 cm i ryżem z warzywami (reszta to ryby, których nie jadam i sushi, którym się wszyscy podniecali nie wiem dlaczego…) no i jakimis tam owocami w proporcjach 30 winogron (bez pestek!) do 0.5 plasterka pomarańczy.

Za banse dziękuję chłopakom, w tym Tobie Aleksander :*Powinniście bowiem wiedzieć, iż mój kolega uwodzi znajomoscia zwrotki do La camisa negra czy jakiegos innego hiszpańskiego szlagieru aj ;) Poza tym 12 godzin minęło jak 2 a moje nogi do teraz przypominają mi boleśnie o każdej piosence do jakiej miałam przyjemność bansić.

Jutro wyjeżdżam na 4 dni więc pozostawiam Cieszyn i bloga pod opieką Aleksandra. Więc za wszelkie tresci i zachowania w tym czasie nie odpowiadam. Będziecie tęsknić? :(

:*

Będziemy? :D

Bedziemy!!

1 comment styczeń 15, 2008

aleksander wymysl tytul :)

Obliczyliśmy, że od studniówki do matury coś około 120 dni. I w sumie przestaję się dziwić tym, którzy mówią, że do matury nie będą już pić. No bo wychodzi mało wolnych popołudni/nocy w które mozna się uczyć (czyt. weekendy). Jest tego około 30 i zamiennie można używać nazwy: “pijacka noc out”. 30 pijackich nocy to jest jeden miesiąc wakacyjny, a zatem tyle co nic.

W smutek i melancholię mię to wprowadza, bo moja deklaracja z dumą głosi rozszerzenie w każdym z 3 przedmiotów.

Nieważne. Więcej żałosnych statystyk w moim wykonaniu nie potrzeba.

Jutro sushi ponoć i smażony słoń. Zastanawiam się, dlaczego w tych menu nie robią bułek z nutellą? I jajko z niespodzianką na deser *_*

Wszystkim udanej zabawy.

muah.

Add comment styczeń 12, 2008

Happy…happy

Tak doszedłem do wniosku, że może lepiej dziś nic nie będę pisał, powiem jedynie tyle, że dostalem list od zajączka dla zajączka;p pozdro and enjoy the film:




Add comment styczeń 8, 2008

Niedziela

Add comment styczeń 6, 2008

Motto?

No, pierwszy post juz mamy za sobą, więc czas na drugi. W drugim chcieliśmy pogratulować nowoprzybyłym i zachęcić do pisania komentarzy, ostrzegamy, że niektóre posty mogą być drastyczne, więc nie odpowiadamy za wszelkiee skrzywienia psychiczne wynikające z ich czytania. Pomysleliśmy, że fajnie bedzie jak życzymy wam wszystkiego najlepszego w nowym roku…zdanych matur..i wszystkiego. Dzisiaj próbna matura z maty…ciekawe czy ktokolwiek coś tam ruszyl

Tegoroczne motto brzmi: Nie ucz się, nie powtarzaj…i tak nie zdążysz do Maja
matura
Doro?…

(aleksander, mówiąc o tym, że pisz cokolwiek miałam nadzieję, że maturę sobie jeszcze darujesz, ale jednak widzę, że wyciągamy ciężki kaliber… no dobra.)

A Doro życzy wszelakim pysiom wszystkiego różowego i puchatego, niech Wam białe kozaczki służą, a żelowe paznokietki się mocno trzymają.  Sobie życzę żebym ukłon polonezowski w obcasach wykonała bezbłędnie i tego żeby Siniarski broń bucezmuminków w parze za mną nie wylądował :*

Tutaj miała wpaść emo fota Alka i mnie ale Bernard (tak, mój komputer ma imię, i co z tego?) coś podskakuje i stwierdził że ni siusiak.

no to dobranoc.

a tak na zakończenie: Buka jest kobietą, co nie?

 by: D&A

Add comment styczeń 5, 2008

Pierwszy chlubny post!!

Pierwszy (z kolei, bo mi się usunęło) chlubny post rozpocznę złagodzeniem nerwowości Alka, który za pewne zaraz na mnie zawarczy bo mu jego wypociny skasowałam.

Ładna koszula, Alek ;)

No, teraz oficjalne powitanie. Bry Wam wszystkim na naszym blogu, który powstał w celu uświadamiania czternastek, rozwiązywania Waszych problemów sercowych i ogłaszania zwycięzców cotygodniowego konkursu na najbrudniejsze skarpetki. Alka specjalizacją będą ponadto porady kuchenne.

To byłam ja, Dosia, a teraz kolej na Alka:

No jak moja kolej, to wypadało by tu jakiś wiekszy elaborat napisac…ale szczerze mówiąc jest sobota wieczór i nie chce mi się, bardzo, a do leniwych chyba nie należe, tylko nie wiem czemu mi się nic nie chce. Może jestem emo, bywa…zabije sie jak emo. No ale nie o emo tu będę pisać…wstępny post zobowiązuje do pisania powitań i gratyfikacji na temat wszystkich moich znajomych, których choćby widuje tylko w autobusie. Więc pozdrawiam….tych których tylko raz widzialem i tych, których widze na codzien i spędzam z nimi większość mojego czasu…

Wiem, że nie lubicie długich postów, wolicie się patrzeć na zdjęcia, więc…będziemy spełniać Twoje wymagania.
Elo!

by: D&A

5 comments styczeń 5, 2008


Categories

  • Blogroll

  • Feeds